sobota, 12 lipca 2014

sen 205

Miałyśmy z M szklarnię wielkości domu. Zniosłyśmy tam wszystkie graty z cyklu "nie wiadomo co z tym zrobić, ale szkoda wyrzucić". Poszła tam moja mama i zrobiła porządek. Powstawiała meble i powstało naprawdę świetne miejsce do mieszkania. Po obejrzeniu wnętrza wyszłam na ulicę po czym napadły na mnie dwie kobiety w beżowych trenczach. Jedna z nich uderzyła mnie deską w głowę. Straciłam przytomność i ocknęłam się siedząc na chodniku w kręgu innych ludzi zawleczonych w ten sam sposób. Te dwie kobiety oświadczyły, że skoro normalnie nie chcemy ich wysłuchać, to musiały użyć innych środków i teraz opowiedzą nam o nowych promocjach jednej z firm. Wstałam i wrzeszczałam, że to skandal i że idę zawiadomić policję. Inni mi przyklasnęli. Usiłowałam wybrać numer ratunkowy, ale wciąż wciskałam nie te cyfry. Zaczęłam się denerwować i złapałam się za głowę. Poczułam coś mokrego, przeszukałam włosy palcami i natknęłam się na dziurę, w którą mogłam włożyć palec. Leciała z niej gęsta krew. Moje oburzenie sięgnęło zenitu.

2 komentarze:

  1. dzisiaj czytałam komiks, w którym kobieta chodzi na psychoterapię, i opisuje równocześnie swoje sny, i relacje z matką, i ojcem też, i w jednym ze snów była krew i jej próba wybrania numeru telefonu; sa oczywiście tez próby analizy snów i psychoanalizy via pewne teksty i doświadczenia virgini woolf, junga, freuda i winnicota. hmm

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie się jeszcze czasem śnią chwile, w których usiłuję coś powiedzieć, ale nie mogę sklecić słowa. No i oczywiście znany i lubiany sen o próbie ucieczki na nogach ciężkich i zapadających się w ziemię. Dasz przeczytać powieść graficzną?

    OdpowiedzUsuń