piątek, 29 sierpnia 2014

sen 216

Szłam przez Poznań i doszłam do parku przy dworcu. Weszłam między drzewa, a park robił się coraz bardziej gęsty. W końcu maszerowałam pięknym lasem, takim jak z obrazka, z mchami, paprociami. Ścieżka była szeroka, ale w jarze z bardzo łagodnym nachyleniem ścian. Zauważyłam, że zza krzaka wystaje łeb żubra. W miarę zagłębiania się w las było ich więcej i więcej. Zorientowałam się, że to gumowe figury. Były żubry, jelenie, zające, dziki. Poustawiane pod drzewami, za krzakami, w trawach. Widok był przepiękny, a niesamowitości dodawał fakt, że te figury były coraz większe. Przechodziłam im pod brzuchami zupełnie swobodnie. I nagle zwierzęta zaczęły się poruszać. Im większe i im dalej w las, tym bardziej były żywe. Wielki żubr patrzył na mnie i łypał oczami. Wszystkie zwierzaki były bardzo przyjazne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz