poniedziałek, 15 lipca 2019

Sen 251

20.11.2018
Śniło mi się, że grałam w karty z ludźmi, których w realu nie znam, ale we śnie byli mi bliscy i czułam się z nimi swobodnie. Graliśmy kartami, na których były planety i miecze. Jeśli nie miało się karty można było położyć jakiś przedmiot. Nie znałam zasad, ale wszyscy mi podpowiadali. Każdy siedział gdzie popadnie, byliśmy chyba w namiocie urządzonym meblami. Ja siedziałam pod stołem i w trakcie gry wygrzebywałam z ziemi monety. Chyba afrykańskie, bo dwie miały kształt głów gepardów.

Śniło mi się, że przeczuwam, że zachorowałam na odrę. Podniosłam koszulkę i zobaczyłam na brzuchu wielką plamę jak po zagojonym oparzeniu. Na tyłku i plecach miałam pełno wielkich kulistych krost. Pokazywałam je komuś i w lustrze spostrzegłam, że białka oczu zrobiły mi się fioletowe. I ten fiolet zaczął się już rozprzestrzeniać na skórę twarzy i na włosy, które robiły się ciemno fioletowe jak jodyna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz