poniedziałek, 27 kwietnia 2015

sen 246

Wraz z A. jeździłyśmy kabrioletem po starej i zaniedbanej części jakiegoś dużego miasta. Łaziłyśmy po zasikanych bramach, robiłyśmy dużo zdjęć mieszkańcom. Zastanawiałam się dlaczego tak się narażamy i wtedy wyszło na jaw, że A. ma się z kimś spotkać w jednej z piwnic. Weszłyśmy do pomieszczenia, które przypominało jej pracownię. W środku czekał na nią celebryta, o którym powszechnie wiadomo, że jest gejem. Byłam zaskoczona, tym bardziej, że mieli romans, a on spotykał się z jeszcze jedną kobietą, co nie przeszkadzało mu mieć stałego chłopaka. Ja miałam czekać w piwnicy, kiedy A i on wyszliby i zajęli się swoimi sprawami gdzieś indziej. Miałam być ich alibi i w razie czego kłamać, że A wyszła na chwilę. Cała ta wycieczka po slamsach też była zorganizowana tylko w celu stworzenia pozorów. Nim wyszli zorientowałam się, że nie wiem gdzie jest mój telefon. Celebryta rozmawiał właśnie telefonicznie ze swoim chłopakiem zapewniając go, że musi coś ważnego załatwić i zaraz wraca. Był bardzo niemiły, kiedy przerwałam mu pytając na migi czy nie widział mojego telefonu. Podał mi z półki coś, co po wyjściu pary okazało się dziecięcą zabawką wydającą dźwięki i migającą diodkami. Wyszłam z piwnicy kompletnie zrujnowana i poszłam do domu. Tam było czysto, ciepło i był mój pies, w którego się wtulałam czekając na jakieś wieści od A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz