Wraz z B i U jechałam pustym autobusem przez las. W autobusie było bardzo dużo wolnego miejsca, ale my stałyśmy przyklejone do pionowego uchwytu i do siebie nawzajem, jakby napierał na nas dziki tłum. Po dojechaniu na miejsce położyłyśmy się na leśnej polanie, na materacach wyciągniętych z łóżek pośrodku bardzo zielonego, puchatego i miękkiego mchu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz