Jechałam pociągiem. W pewnej chwili pociąg zjechał z nasypu na plażę i stanął. Zaraz potem ruszył, ale jakoś dziwnie. Okazało się, że jest ciągnięty za pomocą lin przez maszynistę i całą resztę obsługi. Po tym piachu i między plażowiczami. Utrudnienia spowodowane były oczywiście przebudową torów i remontami.
Razem z M wiozłyśmy w wózku sklepowym mnóstwo paczek jadąc na rolkach.
(Wczoraj cały dzień nie mogłam sobie przypomnieć nazwiska Herzoga, a po ścieżce rowerowej na trasie Sopot - Brzeźno szła para wioząca na rowerach pudła z meblami z Ikei.)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz