wtorek, 26 sierpnia 2014

sen 215

Razem z mamą znalazłyśmy płócienny wór. W worze były różne produkty spożywcze. Najbardziej zapadły mi w pamięć orzeszki ziemne zatopione w miodzie. Wór był bardzo stary, sprzed paru tysięcy lat, ale mama stwierdziła, że pożywienie zakonserwowane miodem nie psuje się. Zanurzałyśmy ręce w mazi szukając jakichś oznak zepsucia i nic nie znalazłyśmy. Miód był złocisty, a fistaszki jędrne. Zabrałyśmy wór do domu.

Na strychu znalazłyśmy też zakurzoną mapę. Obejrzałam ją i wyczułam, że między mapą, a warstwą papieru chroniącą ją od tyłu są jakieś inne arkusze. Rozerwałyśmy bok mapy i wysypałyśmy z niej zapiski i ryciny. Pod mapą krył się obraz, na którym przedstawiony był Jezus idący pod rękę z Maryją. Jaśni i uśmiechnięci. Pod ich wizerunkami rozpisane były prawdy wiary, z których wynikało między innymi, że tak naprawdę byli małżeństwem. Kolejną rewelacją była informacja o ich kosmicznym pochodzeniu, jak u Danikena.

Aneta i ja podsłuchiwałyśmy pod oknem szkoły w zupełnie obcym mieście o czym mówią na lekcji. Cały wykład prowadzony był w języku niemieckim, więc strasznie mocno się wysilałyśmy, żeby zrozumieć więcej niż co drugie słowo. Lekcja dotyczyła prawd wiary, o których śniłam wcześniej. Wszyscy w tej miejscowości uznawali je za swoje, a my nie chciałyśmy być przyłapane na niewiedzy, co mogło prowadzić do demaskacji naszej dwójki jako szpiegów.

(W ciągu dnia czytałam o historii miodu, zobaczyłam na słupie ogłoszeniowym plakat z zaproszeniem na wystawę o zabijaniu płodów zorganizowaną przez jakieś bractwo ochrony życia, a do poduszki poczytałam sobie "Wojnę światów" Wellsa - polecam przy okazji świetną stronę - www.bartleby.com .)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz