wtorek, 8 kwietnia 2014

sen 195

Umówiłam się M.D. w jakiejś ważnej sprawie. Przyjechała po mnie wieczorem do domu. Wyjrzałam przez okno i powiedziałam, że za chwilkę do niej zejdę. Zaczęłam się przygotowywać do wyjścia i zajęłam się czymś, co mnie bardzo zaabsorbowało. Tak się zakręciłam, że poszłam spać zupełnie zapominając o M. Obudziłam się nad ranem i przeraziłam. Podeszłam do okna, ale jej już nie było.

Włóczyłam się po opuszczonych budynkach. W jednym z nich znalazłam ogromną salę. Na podłodze leżały przedmioty, które znam z rzeczywistości, ale bardzo powiększone. Była tam figurka konia z kości słoniowej wielkości dużego psa, wielkie arkusze blachy, w których ktoś wyrepusował niedźwiedzie łapy i temu podobne skarby. Wszystko baaardzo duże.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz