Uciekałam z koleżanką przed jakimś groźnym facetem, któremu zrobiłyśmy coś złego, ale sprawiedliwego. Ukryłyśmy się w mieszkaniu mojej ciotki, której akurat nie było w domu. W mieszkaniu siedziała jeszcze jedna dziewczyna. Pytałam ją czy ciotka o tym wie, że my sobie tutaj tak robimy co chcemy. Ona się śmiała i mówiła, ze przecież znam T., zawsze taka szalona i że na pewno nie ma nic przeciwko temu. Jej rodzina (mąż i syn) nie żyją od dawna, więc T. lubi towarzystwo, bo nie ma się do kogo odezwać. A poza tym przecież sama zrobiła niejedną wariacką rzecz, więc nas rozumie. Ja też przytakiwałam ze zrozumieniem.
Potem śnił mi się ogród, który musiałam podlać i wymienić wodę we wszystkich rozsadkach puszczających korzenie. Poszłam do domu szukać konewki, którą mogłabym się dostać do każdej rośliny. Był ładny letni, pachnący wieczór. Zobaczyłam, że lampiony (kolorowe kule) wiszą nie tylko w ogrodzie, ale ciągną się rzędami po całym domu, wchodzą przez otwarte okna i drzwi. Ładnie to wyglądało.
P.S.
Moja ciotka T. nie żyje od wielu lat (w przeciwieństwie do jej syna i męża).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz