wtorek, 11 grudnia 2012

88 zmysł

W związku z moimi ostatnimi przygodami postanowiłam wprowadzić nowy dział "Przeczucia". Było ich oczywiście więcej, ale ostatnio nastąpiło jakieś straszne nagromadzenie. Dłużej nie mogę ich ignorować i opisuję dwie wybrane przygody. :)

W zeszłym tygodniu zastanawiałam się długo czy zabrać ze sobą aparat na TK w Łodzi. Nie było mi z nim po drodze, bo wiedziałam, że muszę z targów ruszyć od razu do Orsona, a znając moje zamiłowanie do MPK było prawie pewne, że pójdę na pieszo. Już, już wychodziłam z domu, ale w ostatniej chwili wzięłam aparat. Później zrobiłam zdjęcia, o które się wykłócałam z jakąś bardzo dziwną panią. Pani wezwała nawet na pomoc inną panią w mundurku i plakietką "marketing MTŁ". Ta druga pani miała do mnie pretensje nie tylko o zdjęcia (stanęła w obronie pani numer jeden), ale i o to, że śmiałam wyrazić swoją opinię na temat organizacji targów ("Dlaczego powiedziała pani, że się pani targi nie podobają?!").

Dzisiaj kolejny przypadek - spacer z Tildą. Było zimno i początkowo miałam zamiar wracać jak tylko Tilda załatwi wszystkie sprawy. Stało się to zaraz na początku spaceru i już już miałam wracać, ale nieeeee....
Poszłam dalej i jakieś dwie minuty później na Tildę napadł pies pana idącego z drugim panem środkiem chodnika. Tamten zaczepny pies oczywiście bez kagańca i smyczy, więc na wszelki wypadek zeszłam na śnieg. Ale jak się okazło niewiele to dało. Njazabawniejszy był pan, który usiłując złapać pieska krzyczał "Nic, nic, spokojnie, on nic nie zrobi, nie zrobi krzywdy, spokojnie!!!!".

Bardzo lubię moje przeczucia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz