sobota, 23 kwietnia 2011
SEN 55
Sniło mi się, że szłam ulicą a przede mną szedł mężczyzna i poprawiał rzeczywistość. Jego zadanie polegało chyba na tym, żeby wszystko się zgadzało, szło według jakiegoś planu. Poprawiał, na przykład, plakaty na słupie. Kazał swoim ludziom coś podoklejać, poprzenosić, poprzesadzać rośliny. Pomyślałam sobie, że to nawet fajna robota. Kiedy ten człowiek doszedł do skrzyżowania ulic zobaczyłam, że wchodzi na ambonę i stamtąd wydaje przez megafon polecenia przechodniom, jak reżyser. I już mi się ta praca nie podobała, bo nie lubię krzyczeć.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz