sobota, 15 stycznia 2011
Pójdziemy do piekła i nawet nie będziemy wiedzieć za co...
A.F. wraz z M.S. poszły w zeszły czwartek do parku robić zdjęcia. Trawniki, po których biegały pełne były śmieci, kup i wszystkiego, co odsłonił roztopiony śnieg. Leżały tam też śliczne laskowe orzechy. Nie było jednak leszczyn, ale były topole. Ten drobny szczegół nieco mącił radość ze zbierania orzechów, ale kieszenie pęczniały z każdym krokiem. Orzeszki były śliczne, duże i pozbawione listków. Dopiero w drodze do domu dwa gamonie doszły do wniosku, że chyba właśnie ograbiły wiewiórki, albo inne słodkie parkowe stworzonka.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz