Robiłam zakupy na jakimś rynku. Kupowałam mało rzeczy, a miałam tylko kilka monet i same wysokie nominały banknotów. Sprzedawczyni chciała uniknąć wydawania mi reszty, więc zgodziła się, żebym dopłaciła do drobniaków kamieniami. Najpierw wyciągnęłam rubiny, potem szmaragdy, ale w rezultacie zapłaciłam bursztynem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz