poniedziałek, 27 grudnia 2010

SEN 41 - własność M.S.

Śniło mi się, że trenowałam do zawodów w skokach do wody. Skakałam z mostka a trener ciągle mnie nakręcał i tłumaczył jak najlepiej skakać.
Ja nie byłam w stanie dać z siebie wszystkiego, bo w wodzie widziałam jakiś płot i bałam się, że skoczę prosto na niego.
Potem śniło mi się, że jestem małą japońską dziewczynką i czekam ze swoim rodzeństwem na posiłek. Byłam omotana szarfą ułożoną w formę sukni i rozkładałam bambusowe talerze. W pewnej chwili zerwał się wiatr. Mieszkaliśmy chyba na najwyższym piętrze wieżowca, więc wszystko dokładnie widziałam. Wiatr był tak silny, że nie tylko porywał przedmioty, ale powodował też ich rozwarstwienie. Wichura przeniosła się do pokoju i mogłam obserwować rozdwajanie przedmiotów. Czułam na sobie ciepły wiatr. Siedziałam pod stołem i patrzyłam jak odlatuje mój talerz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz