A mnie śniło się bardzo dużo różnych przygód, ale najlepiej zapamiętałam obraz z końca snu. Na jakimś brudnym dworcowym parapecie siedzieli dwaj dorośli mężczyźni o posturach dzieci. Ci ludzie mieli głowy wielkości odpowiedniej dla dorosłych, ale co najciekawsze - twarze były naszkicowane, taką szybką, impresyjną kreską...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz