poniedziałek, 29 listopada 2010

SEN 30

Dzisiaj jadłam musli, takie zupełnie naturalne, ekologiczne i nagle patrzę, a tam taki długi, czarny, gruby, obły robaczko-ślimaczek. Biegnę z tym do M., a Ona mówi, że na pewno trafił tam przez przypadek razem z sianem, które też było w musli.
Zaglądam do miseczki M. i tam też ten robak się wije. Ale nagle okazało się, że to małe myszki. Zaczęłam je wyłapywać z miseczek gołymi rękami i bałam się, że mnie pogryzą. Wyciągałam i wyciągałam je jedna po drugiej i było ich naprawdę dużo. Żeby nie uciekły przykrywałam je serwetką, ale one strasznie sie rozłazily na boki, niektóre musiałam ganiać po podłodze, niektóre wyciągać zza szafy. Potem wpadłam na pomysł, że przełożę je chwilowo do akwarium i tak też uczyniłam. Po pewnym czasie znalazłam jeszcze kilka malutkich myszek schowanych w jakiejś czapce leżącej na podłodze. Wyjęłam je i zobaczyłam, że są troszkę poranione. Wiedziałam, że szybko muszę je wpuścić do wody do akwarium, gdzie pływały już inne myszki. I rzeczywiście od razu odżyły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz