sobota, 6 listopada 2010

SEN 17, właściciel - T.R.

Pamiętam tylko wycinek swego snu.
Jestem krótkowidzem. We śnie zdjąłem okulary. I nagle wszystko stało się wyraźne, tak jakbym ciągle miał je na nosie. Doskonale widziałem więc postać czarnowłosej dziewczyny, jej oczy, w tle dostrzegałem przedmioty, przemieszczałem wzrok po całym pomieszczeniu. Byłem zaskoczony i w duchu myślałem, że to jakiś cud.

Kiedyś natomiast
(już wykraczając poza historię dzisiejszego snu, jego części) czytałem w pewnej książce, że podświadomość jest na tyle potężna (w końcu dzięki niej bije nam serce, płuca kurczą się w i rozkurczają, idąc za jego rytmem), że przy wielkiej wierze w możliwość osiągnięcia tego, co wydaje się niemożliwe, nagle pod wpływem jej siły odzyskujemy zdrowie, dobry wzrok, potrafimy odkryć niezwykłą tajemnicę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz