Przypłynęłam łodzią do portu w małym miasteczku. Moi współpasażerowie zostali, a ja poszłam na spacer, chociaż był już późny wieczór. Wszystkie sklepy, bary i kafejki były otwarte, życie tętniło. Kupiłam miejscowe słodycze na prezenty dla bliskich. Najdziwniejsze, że dokładnie pamiętam jak byłam ubrana - w niebieskie buty, zieloną sukienkę i turkusowy naszyjnik. Bardzo dziwny sen. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz