wtorek, 6 sierpnia 2013

sen 169

B. za prowadziła mnie na targi. Mieli tam różne przedmioty i materiały do ready made i różnych projektów recyklingowych. Można było wybierać i przebierać. Przed wejściem postanowiłam włożyć kota Iwana do worka z juty, bo zwierzęta trzeba było zostawiać w szatni. Worek był bardzo ładny, na jedwabnej podszewce, chyba specjalny do noszenia kotów. Zostawiłam Iwana i ruszyłyśmy między stoiska. Spojrzałam pod nogi i zobaczyłam, że chodzimy po wykładzinach zrobionych z kulek. Każda kulka pomalowana była na dwa kolory - żółty i czarny. Żółte połówki skierowane były w dół, po czarnych się chodziło. Działały na zasadzie jakiegoś przyciągania, bo kiedy wyjęło się kilka z wykładziny to po włożeniu wracały na swoje miejsce. Nie miałam czasu się nad tym zastanawiać, bo chciałam obejrzeć jak najwięcej tkanin porozkładanych na ladach. Były bajecznie kolorowe, we wzory, pikowane. Potem usłyszałam przemowę chłopaka, który zachęcał do udziału w różnych projektach, trzeba było tylko znać specjalny program komputerowy, a resztę potrzebnych rzeczy udostępniano za darmo. Później przypomniałam sobie o Iwanie i zaczęłam się o niego martwić, więc wróciłam do szatni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz