Meldowałam się do hotelu, prawdziwej nory. Wszystko wyglądało jak dekoracja w filmie o patologii. Stałam przed recepcją i podawałam dane do książki meldunkowej jakiemuś chłopakowi o wyglądzie studenta filozofii. W momencie zameldowania hotel zmienił się nagle w oblany złotem pałac. Najciekawsze, że w ogóle nie byłam zdziwiona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz