Lepiłam rzeźby ze startego zrogowaciałego naskórka wymieszanego z woskiem. W tym czasie M. zamontował w korytarzu harmonijkowe drzwi z metalowej siatki zabezpieczające nowych lokatorów. Między N. a moją pracownią były dodatkowe drzwi i tam właśnie wprowadzili się podopieczni szpitala psychiatrycznego, którymi mieliśmy się opiekować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz