piątek, 14 października 2011

SEN 68

Byłam na obleśnym dworcu. Chodząc po peronie zauważyłam, że po drugiej stronie torów jest szyba, a za nią coś zielonego. Przelazłam przez tory i wyszukałam drzwi w szklanej witrynie. Weszłam i znalazłam się w miejscu podobnym do Angkor Wat. Było pięknie - zarośnięte zielenią i mchami kamienne świątynie i domy, jakieś strumyczki, rzeźby. Cały czas miałam na palcu gumkę recepturkę, którą się bawiłam (czasem owijam ją sobie wokół palca). Chciałam ją zdjąć i okazało się, że kiedy ją nosiłam obrosła moją skórą. Zdjęłam ją, a ona wyglądała jak żywy organizm, miała różową skórę, włosy, żyły. Taki organiczny pierścionek. [mam zamiar zrealizować ten projekt] :)

1 komentarz: