Stałam przed domem. Był śliczny poranek.
Dotykając twarzy wyczułam krostkę i postanowiłam się jej pozbyć (innymi słowy wycisnąć pryszcza). :) Żeby ją zobaczyć musiałam patrzeć do góry, w błękitne niebo, które było ogromnym lustrem. Kiedy już pozbyłam się zawartości, okazało się, że to owoce mniszka lekarskiego (te "spadochroniki" z dmuchawca). Dziwneee...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz