poniedziałek, 6 grudnia 2010

NIEDOSZŁE NIEUMYŚLNE ZABÓJSTWO

Przypomniało mi się jak z D. (konstruktor i wynalazca), który mieszkał na ósmym piętrze mojego bloku, postanowiliśmy dokonać kolejnego eksperymentu. D. wyciągnął z szuflady dwie nowiutkie paczki plasteliny. Ugnietliśmy je w jedną wielką kulę.
W tej oto chwili poznałam cel naszych działań - zrzuciliśmy tę kulę z ósmego pod nogi jakiemuś panu. Jeszcze przez wiele miesięcy samochody rozjeżdżały wielką kolorową plamę. Na szczęście była to plama z plasteliny, a nie z tego biednego człowieka.

W swojej długiej karierze zrzucałam z okna jeszcze:
- truskawki (z K.Sz.) tak by trafiały w samochody na parkingu,
- kluski leniwe z okna pensjonatu w Kołobrzegu (również z K.Sz.),
- z okna pracowni malarstwa w PLSP wielką jaskółkę wykonaną ze sztywnego kartonu A1(to było z B.K.) jaskółka przeleciała przechodniowi nad głową i wylądowała pod jego nogami, ale nie zdążył nas zobaczyć bo schowaliśmy się szybciutko,
- drugie śniadanie (także z B.K.) z tego samego okna, tym razem cel był szczytny, bo karmiliśmy uliczne psy.
Więcej nie pamiętam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz