Przez jakiś czas przechowywałam w swojej pracowni obraz autorstwa P. Przyśniło mi się, że obraz wpadł mi do wanny i całkiem się rozmoczył. Płótno odchodziło od ramy, ale że było usztywnione żywicą nie rozciapało się do reszty. P. przyszedł (z N.) i byłam przekonana, że mnie zamordują na miejscu. A oni tylko kiwali głowami i mówili "Spokojnie, to się wysuszy, tu się przybije, tam pociągnie żywicą i będzie dobrze". Czułam się jeszcze gorzej niż gdyby na mnie nakrzyczeli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz