czwartek, 12 września 2013

Na ratunek!

Na trawniku ciągnącego się wzdłuż ruchliwej ulicy zauważyłyśmy klęczącego człowieka. Więcej niż klęczał, on chybotał się na czworakach. Zaparkowałyśmy nieopodal i poszłyśmy w jego stronę z myślami typu "Na pewno pijany" w głowach. Kiedy podchodziłam już na kilka metrów usłyszałam, że coś mówi. Wtedy byłam już przekonana, że się nawalił i teraz dyskutuje z samym sobą. Podeszłam jeszcze bliżej i zobaczyłam, że ten pan owszem klęczy i coś opowiada, ale nie bez powodu, bo w studzience kanalizacyjnej siedzi robotnik i ustalają przebieg napraw.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz