piątek, 19 lipca 2013

sen 164

Tilda wskoczyła do wielkiej betonowej dziury i coś jej się stało z łapką. Kiedy ją wyciągałam okazało się, że to nie Tilda, ale mała sarenka. Nie wiedziałam co z nią zrobić, a ona za mną szła i nie chciała się odczepić. Zabrałam ją do domu i karmiłam ze szklanki mlekiem za pomocą słomki zrobionej z wydrążonego selera naciowego z zaczepionym na końcu smoczkiem. Sarenka była naprawdę milutka. Potem zaczęły jej wyrastać jelenie rogi, ale jestem pewna, że to była ona, nie on.

P.S.
Tilda wczoraj pierwszy raz w życiu wskoczyła do morza za kijkiem. Najpierw zanurzyła się cała pod wodą, a w sekundę później już płynęła przebierając łapkami i widać było jak bardzo jest tym wszystkim zadziwiona. :)

Nad ranem śniło mi się opakowanie uszyte z kolorowego filcu w kształcie miniaturowej koperty. Znalazłam je w pralce, zawieszone na wbitym w ściankę bębna gwoździku. Całe było wypełnione białym proszkiem. I nie mam na to żadnego wyjaśnienia w postaci P.S.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz