SEN jest straszny.
Więc naprawdę w tym śnie było tak! Pokazywałam komuś jakiś film, który mnie poruszył tzn. wprowadzał taką uzależniającą, intrygującą ciekawość i nerwowość. W filmie była długa scena : dzieci/ludzie idą droga przez miasteczko i czuje się napięcie, że zaraz coś dziwnego się wydarzy. To był amerykański film. Powiedziano, że te wioski w USA są podobne do naszych i wtedy stało się. Okazało się, że stałam się bohaterem tego filmu i ja lezę po tej drodze i to mnie się zaraz coś stanie. No i tak idę, idę i patrzę, a tam gdzieś na skrzyżowaniu zamieszanie: ludzie krzyczą, policja przyjechała, jakieś dwa zakrwawione psy i wielkie coś brązowe szamoczące się za kordonem policji. Podchodzę, żeby zobaczyć co to, a to coś ucieka na łąkę i chowa się za krzakiem. Policja mówi że to słoń. Idę do tego słonia na łąkę i go oswajam. TO rzeczywiście słoń, taki młody, wielkości powiedzmy małego busa, z brązową sierścią jak brązowe labradory. Tylko zachowuje się jak „gupi pies”. Skacze, podrzuca ciągle coś trąbą etc. I te psy rozdeptał, bo ich nie zauważył w czasie zabawy. Tłumacze policji , że on jest nie groźny i że będzie dobrze, bo ja go oswoję, a ten słoń się ciągle chowa za mną i się ciągle boi.
No i tak zostałam właścicielem słonia i poszłam z nim dalej tą droga z filmu, ze snu. A on skakał wokół jak „gupi pies” i się łasił jak szczeniak. No. Taki sen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz