Oglądałam amatorski film z podróży do Amsterdamu. Była na nim moja znajoma, która obecnie wygląda jak szkielet, a nawet śmierć na chorągwi. Na filmie wyglądała zdrowo, kolorowo i była uśmiechnięta. Wyświetlałam sobie w głowie jej obecny obraz i ciągle wychodził mi czarno-biały. Nawet rysów twarzy nie byłam w stanie dopasować do tych z filmu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz