piątek, 28 września 2012

sen 104 własność M.F.

Byłam w domu moich rodziców.
Byłam sama.
Usłyszałam głos sowy dochodzący z balkonu.
Poszłam, żeby ją zobaczyć, ale zamiast sowy był tam mały pasiasty dzik i jakieś małe zwierzątko biegające pod czymś co przypominało koronę zrobioną z bransolety z marchewkami.
Okazało się, że to mysz. Weszła sobie do mieszkania, była oswojona i zachowywała się jak Leon (Ś.P. kot). To nie była zwyczajna mysz. Jeździła na miniaturowym srebrnym motorze! Zadzwoniłam do agenta i przez telefon mysz wzięła udział w konkursie talentów. Po mojej ręce zrobiła przejazd na motorze i kaskaderski skok. Na koniec jeszcze dźwignęła koronę z marchewek.
Wszyscy byli zachwyceni, że moja myszka jest taaaka silna i uzdolniona... :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz