Byłam przed salą pełną ludzi. Miałam w ręku mikrofon. I miałam opowiadać o tym, co mnie inspiruje w rysowaniu. Kiedy ludzie zaczęli bić mi brawo i powstawali z krzeseł, ja wzruszona, we łzach. No i wtedy zadzwonił domofonem pan listonosz (którego lubię).
życie na kreskę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz