środa, 8 lutego 2012

SEN 78

Siedziałam twarzą do okna. Jedno skrzydło było uchylone, drugie zamknięte. Moja (nieżyjąca już) kotka Klerka wyskoczyła przez zamkniętą część przenikając przez szybę. Pobiegłam na dół mając nadzieję, że przeżyła ten skok. Na dole znalazłam stół i krzesła ustawione w kwitnącym ogrodzie. Na jednym z krzeseł leżała druga kotka Spacja z rozwalonym nosem i ogólnie w bardzo złej kondycji. Resztę snu spędziłam na oczekiwaniu na lekarza i opatrywaniu Spacji.
Potem śnił mi się jakiś mężczyzna, który na ulicy wziął mnie za rękę i poprowadził ze sobą.
Szłam bezwolnie (wiedziałam, że coś jest w tym dziwnego, ale się nie opierałam z ciekawości) jakimiś ulicami, potem klatką schodową w starej kamienicy. Patrzyłam tylko na kolejne stopnie, nie rozglądałam się i szłam. Na schodach widziałam różne znaki w formie szablonów graficiarskich. Wiedziałam, że to takie podpisy osób mieszkających w tym domu. Weszliśmu do jakiejś pracowni na strychu i różni ludzie pokazywali temu, który mnie ciągnął za sobą, różne prace, głównie graficzne. Na podłodze suszyły się jakieś dziwne ni to płaskorzeźby, ni to grafiki. Mój "porywacz" wszystko oglądał i wydawał sądy. Wszyscy wokół niego skakali. A ja do tej pory nie wiem jak on wygląda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz