Śniło mi się, ze byłam w pięknym mieście, podobnym do Wenecji. Tyle, że całe to miasto było jednym wielkim hotelem. Kiedy wchodziłam w jedną z uliczek mogłam z niej wejść do swojego pokoju hotelowego. W mieście czułam się bardzo bezpiecznie, było dużo wody, słońca i wyluzowanych turystów. Siedziałam w pokoju z Rodzicami i oglądaliśmy w tv głosowanie widzów, które miało na celu wyłonienie prezydenta.
Mieliśmy małego pieska, takiego jak O, kiedy był szczeniaczkiem. Okazało się, że On też jest zgłoszony jako kandydat na prezydenta i w dodatku jest jednym z faworytów. Byłam z niego bardzo dumna, ale jakoś nie wierzyłam za bardzo, że wygra. I nagle on zostaje dużą przewagą głosów wybrany! Byliśmy szczęśliwi jak nie wiem co! Tylko, że nikt nie mógł sobie przypomnieć jak on ma na imię. Zostawiłam towarzystwo i poszłam się przejść. Spotykałam wielu znajomych (M.D., D.) i każdego z nich pytałam przy okazji, czy nie pamięta jak mój pies ma na imię. Przez cały sen miałam różne przygody. A to wyszywałam z Z i Jej Mamą jakieś makatki ze szmat. A to M.D. przedstawiła mi swojego nowego chłopaka. Podczas tego spotkania przyglądaliśmy się mężczyźnie przy sąsiednim stoliku. Kiedy patrzyło się na jego twarz z przodu wyglądał jak dwudziestolatek. Dopiero kiedy spojrzało się z profilu widać było zmarszczki. Z profilu wyglądał więc na jakieś 60 lat. Potem poszłam z Mamą umówić się do fryzjera. Pomogłam zrujnować karierę wrednej inspektorce hotelowej, która usiłowała zrobić krzywdę pani pokojowej. Chciała Jej wmówić, że w pokojach jest brudno i takie tam a wychodząc trzasnęła Jej przed nosem drzwiami. Ja byłam tak zdenerwowana zachowaniem tej inspektorki i tymi bezpodstawnymi oskarżeniami, że poszłam obejrzeć te drzwi, którymi trzasnęła. Okazało się, że są prawie wyrwane z futryny. Natychmiast więc w obecności dyrektora hotelu, pokojowych i przypadkowych gości kazałam jej te drzwi wymieniać. :) Była strasznie speszona i doszłyśmy do porozumienia, że ona wycofa niesprawiedliwy raport a my ją puścimy wolno bez ponoszenia kosztów naprawy drzwi. Po tym zdarzeniu poszłam jeszcze nad kanał i popływałam między gondolami. Jakieś 20 cm pod powierzchnią wody wyczuwałam wraki samochodów i statków. Trochę mnie to brzydziło, więc poprosiłam przepływającego obok pana, żeby zabrał mnie łodzią do brzegu. Oprócz tego kupowałam jeszcze różne drobiazgi w sklepie ze świecami i czekoladkami. Wszyscy spotkani ludzie gratulowali mojemu psu i mnie przy okazji. I kompletnie nikt, ale to nikt nie wiedział jak mój pies się nazywa. I w tej niewiedzy się obudziłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz