czwartek, 23 sierpnia 2012

sen 97

W żałośnie krótkich przebłyskach snu stałam za biurkiem i wydawałam osobliwe decyzje. Ludzie podchodzili do mnie z różnymi gatunkami "sałat", a ja mówiłam im co będą jeść na obiad, na przykład - "Endywia? Kotlet sojowy!".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz