piątek, 25 marca 2011
SEN 53
Jeden z często powtarzających się motywów sennych = schodzenie z ósmego piętra bloku + przygody. Tym razem śniło mi się, że idę schodami i z każdym piętrem widzę coraz więcej śladów jakiegoś wielkiego remontowania. Ściany pokryte świeżym tynkiem, pełno drabin, kubłów z farbą, wszędzie folia. Im niżej tym bardziej "remontowo". Nagle orientuję się, że schody, na które właśnie weszłam to raczej zastępcze drabiny powiązane ze sobą i to niezbyt solidnie. Przeraziłam się jak w koszmarze zwłaszcza, że wszystko zaczęło się odrywać od siebie i od ściany. Stojąc nad przepaścią zaczęłam się obracać razem z całym ciągiem drabin. I kiedy już byłam na granicy wytrzymałości nagle zorientowałam się, że to wszystko sen! Ze złośliwą satysfakcją puściłam kurczowo trzymaną drabinę i zaczęłam cudownie unosić się w powietrzu. Na koniec rozluźniłam spięte ciało i leciałam jak w "Panu Piotrusiu". Było super! Wolność, brak lęku i jakieś dziwne przekonanie, że dam sobie jednak radę...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
I dobrze, i pieknie! Dasz rade, tylko sie pusc...
OdpowiedzUsuń