W jakimś lesie, na polanie hodowałam książki. Rosły w ziemi zakopane tylnymi twardymi okładkami. Przychodziłam zobaczyć, czy pojawił się w nich jakiś nowy tekst. Każdy dopisek zasygnalizowany był ukazaniem się na okładce czerwonego znaczka z liczbą słów. Te książki były piękne, takie jak w starych bibliotekach, matko jedyna, co za sen.... :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz